Kiedy samochody elektryczne będą tańsze: rozwój rynku EV

21 stycznia, 2021

Kiedy samochody elektryczne będą tańsze: rozwój rynku EV

by Evaldas Zabitis

Główną przeszkodą w zakupie samochodu elektrycznego dla większości kierowców jest cena. Najtańszy elektryk Tesli, Model 3 kosztuje 200 tysięcy złotych, a za to możemy mieć znakomite spalinowe auto sportowe. Jeszcze taniej wyjdzie nas auto używane wysokiej klasy, choć przed zakupem warto je zweryfikować w autobazie carVertical. Zobaczmy zatem, jakie przewidywania snują analitycy rynku motoryzacyjnego i dowiedzmy się, kiedy samochody elektryczne będą tańsze.

Konkurencja i rozwój technologii samochodów elektrycznych

Tesla Model 3

Jak szacuje bank inwestycyjny UBS, technologia produkcji samochodów elektrycznych jest coraz tańsza. Według analityków do 2024 roku koszt produkcji samochodów z silnikiem spalinowym ma zrównać się z autami z silnikiem elektrycznym. Do 2022 roku koszty baterii spadną już do 100 dolarów za kilowatogodzinę. Bank przewiduje też, że w 2025 roku, a więc już niedługo, udział aut elektrycznych w rynku sprzedaży wzrośnie do 17%, natomiast do 2040 roku będzie to już 40%. Jeszcze dalej idzie Bloomberg New Energy Finance. Według badań agencji Bloomberga, obecnie cena baterii stanowi około połowy kosztów pojazdu elektrycznego. Do 2030 roku ceny baterii mają jednak spaść aż o 77%, dzięki czemu cena takiego auta będzie wynosiła jedynie ułamek dzisiejszej kwoty.

Świadczą o tym też nowo otwierane fabryki, takie jak zakłady Tesli, budowane na granicy polsko-niemieckiej. Choć koncerny takie jak Volkswagen bardzo bronią się przed tą nową technologią, nie mają jednak wyjścia. Najwięksi producenci aut muszą również budować ekologiczne samochody, bo nie ma już od tego odwrotu – a pojawia się za to mocny popyt.

Dotacje na samochody elektryczne

tesla model s

Problem wysokiego kosztu samochodów zasilanych na prąd dostrzegli także rządzący. Aby przyspieszyć proces wymiany starych samochodów spalinowych, na nowe elektryczne, a tym samym spełnić cele klimatyczne, w wielu krajach udzielane są dotacje. W czołówce pod tym względem znajdują się państwa skandynawskie. Dotacje mają na celu zmniejszenie ilości jeżdżących po drogach na całym świecie samochodów z niezbyt ekologicznymi silnikami dieslowskimi. W Polsce, dotacje na samochody elektryczne na razie znajdują się w powijakach. Uruchomiono już pewną pulę środków, z zastrzeżeniem, że można kupić za nie najwyżej najtańsze marki miejskich pojazdów EV, takie jak Renault Zoe czy Nissan Leaf.

Formą dotacji dla producentów są także masowe zakupy pojazdów elektrycznych przez władze miast i państwowe spółki. Chińska metropolia Shenzen nakazało wymianę całej floty taksówek na auta elektryczne, wymieniło też wszystkie autobusy. Rosnąca podaż wpływa na spłaszczenie krzywej cen, a tym samym będzie powodowała obniżkę. Powstają nawet zupełnie nowe marki aut, takie jak chiński NIO, produkujący SUVy i sportowe samochody elektryczne. To firma będąca mocnym konkurentem Tesli i zaczyna właśnie eksportować swoje pojazdy za granicę. Samochód EP9 tej marki jest obecnie najszybszym autem elektrycznym, które osiągnęło rekord prędkości na torze Nurburgring w Niemczech. Jeśli NIO zaleje rynki europejskie swoimi pojazdami, ceny będą maleć. Ponadto, gdy na giełdach i w komisach pojawi się więcej używanych elektryków, będzie to stanowiło jeszcze jeden element presji cenowej. Warto ponadto zwrócić uwagę, na same koszty korzystania z takiego samochodu. Już teraz koszt energii elektrycznej w przeliczeniu na przejechane kilometry jest niższy, niż koszt spalanego paliwa ciekłego. A dzięki coraz bardziej efektywnym bateriom, jazda pojazdem na prąd będzie w przyszłości jeszcze tańsza.

Dotacje znacznie przyspieszą jednak spadek cen samochodów, choć oczywiście nie ma nic za darmo. Koszty tych dopłat pokryje ostatecznie podatnik, choćby z akcyzy na paliwo, lub na dodatkowe specjalne opłaty klimatyczne, doliczane już dziś do rachunków za energię. Jeśli wierzyć analitykom, elektryczna rewolucja jest tuż tuż. Choć na polskich drogach samochody zasilane energią elektryczną wciąż nie są popularne, to spadek kosztów produkcji i coraz wyższe dotacje sprawią, że widok Tesli stanie się u nas całkiem powszechny. Pozostaje jeszcze kwestia infrastruktury do rozwiązania. Samorządy będą musiały zatroszczyć się o odpowiednio dużą liczbę ładowarek i zbudować sieci energetyczne przystosowane do ładowania samochodów na parkingach. Przyszłość wygląda jednak bardzo optymistycznie dla rynku EV, a prawdziwa rewolucja rozegra się w najbliższych latach.

Evaldas Zabitis

Evaldas zawodowo zajmuje się pisaniem jeszcze od czasów szkoły średniej. Od kiedy pamięta samochody były jego pasją. Kiedy tylko zdobył prawo jazdy, wydał wszystkie swoje oszczędności na podniszczone samochody i od tego momentu większość wolnego czasu spędzał na ich naprawianiu, jeżdżeniu i handlowaniu nimi. Niezmiennie interesują go motoryzacyjne nowinki techniczne. Evaldas chętnie uczestniczy w dyskusjach społeczności miłośników samochodów.